Orzel

7 rajd rowerowy „Szlakiem powstańców wielkopolskich”

Logo

Alfa 013 (copy)

7 rajd rowerowy „Szlakiem powstańców wielkopolskich”

 

Kolejna wyprawa szlakiem wielkopolskich bohaterów za nami. Tym razem skierowaliśmy się poza powstanie wielkopolskie 1918/19 roku. Ale nie do końca.

 Pierwszym przystankiem na naszej wędrówce było Gozdowo, a dokładnie grobowiec  rodziny Grudzielskich. W nim zostały złożone szczątki jednego z bohaterów wielkopolskiej insurekcji  - generała Kazimierza Grudzielskiego. Był on, od samego początku powstania, związany z Wrześnią, a następnie zostało mu powierzone dowództwo Frontu Północnego. 

Aby uczcić  wyżej wymienioną postać, złożyliśmy przed grobem wiązankę.

    Chwilę później ruszyliśmy dalej. Przed nami Ląd. Po ponad godzinie dotarliśmy nad Wartę.

To miejsce nie jest związane z wydarzeniami 1918/19 roku, ale to nie oznacza, że nie ma nic wspólnego z  tematem naszych wypraw.

Ląd, w XIX wieku, leżał na granicy rosyjsko-pruskiej(niemieckiej). Mieszkańcy tych okolic zawsze związani byli z walkami o niepodległość. Tu mieściły się tymczasowe szpitale, tu Polacy przekraczali granicę, by dostać się do powstańców listopadowych czy styczniowych. Jednym z  nich był kapucyn Maksymilian Tarejwo. Bardzo ciekawa postać – uczestnik walk  1863 roku. Zainteresowanych odsyłamy do strony Wikipedii.

Ląd, to niezwykle ciekawe miejsce. Malownicze i historyczne. Kto jeszcze  nie był, musi to szybko nadrobić.  Cysterskie opactwo ,choć upadło w XVIII wieku, pozostawiło po sobie wyjątkowe ślady. Polecamy kaplicę rycerską oraz freski.  Na jednym z nich odnaleźliśmy naszego byłego prezydenta.  Poniżej zdjęcie XVIII fresku. Nie napiszemy,  kogo mamy na myśli, ale dla ułatwienia zaznaczyliśmy tę postać czerwonym krzyżykiem. Jak widać polityk XX/XXI wieku, był znany już  kilkaset lat wcześniej J.

Po wpisaniu się do księgi pamiątkowej ruszyliśmy z powrotem. I tu zaczęło się gehenna dla niżej podpisanego. Starałem się wytłumaczyć, że moje odstawanie od grupy jest po prostu potrzebą zabezpieczenia kolumny  - swoistą ariergardą, ale chyba nikt  w to nie uwierzył. Na szczęście pozostali opiekunowie, panowie Dariusz  Dobrucki i  Wojciech Muchyński dali radę. I mimo przeciwnego wiatru ( a wiało nieźle), dotarli z chłopakami do Wrześni w zaplanowanym czasie.

                                                                              R. F.

 

<< wstecz